Dobrze
pamiętam Magdę. Zawsze uśmiechnięta, pełna życia, zabiegana. Potrafiła
robić sto rzeczy na raz. Prawie codziennie po szkole biegała na kółko
teatralne. Chciała zostać dziennikarką. Twierdziła, że zajęcia kółka
poprawiają jej charyzmę, (którą nieodzownie miała) i że pomogą jej
w staniu się bardzo wytrwałą, skrupulatną i odważną kobietą. Jej idolką
była Monika Olejnik. Podziwiała w niej wszystko- od stylu ubierania
się do prowadzenia wywiadów. Magda zawsze zwracała uwagę na ubiór.
Nie na to, ile kosztował i z jakiego sklepu był, ale na to, jak był
dobrany. Chociaż sama nigdy nie gardziła rzeczami "z najwyższej półki".
Magda miała wielkie ambicje i wielkie możliwości, była najlepszą uczennicą
w klasie, zajmowała trzecie miejsce jeśli chodzi o szkolny ranking.
Wszyscy myśleli, że Magdzie uda się zostać sławną osobą. Niestety,
jej marzenia nigdy nie zostały zrealizowane. Pewnego dnia Magda przyszła
do szkoły bardzo podekscytowana. Na jej osiedle przeprowadziła się
nowa dziewczynka. Miała na imię Karolina i miała 13 lat, jak my. Okazało
się, że Magda i jej nowa koleżanka mają ze sobą wiele wspólnego. Obydwie
uwielbiają Kelly Rowland, tenis ziemny, j. polski, siedzenie w Internecie
i opowiadania fantastyczne. Do tego Karolina miała przyjść do naszej
klasy. Nikt nie był z tego zadowolony, bo Magda na każdej lekcji siedziała
z kimś innym. Dlaczego? Każdy chciał z nią siedzieć, a ona nie chciała
nikogo ranić. Cała klasa chciała być przyjaciółką/przyjacielem Magdy.
Ona była zawsze przygotowana i chętna do pomocy. Wszyscy myśleli,
że Magda usiądzie z Karoliną. Najodważniejsza z dziewczyn, Dagmara
postanowiła zapytać, czy nasza koleżanka będzie siedzieć ze swoją
nową przyjaciółką, czy tak jak było przedtem- z każdym na innej lekcji.
Magda stwierdziła, że to dziecinada, i że nie rozumie, jak ona mogła
tak "lawirować" między ławkami i na każdej lekcji przesiadać się do
innej osoby: z Kaśką rozmawiać o nowym sklepie w Centrum Handlowym,
z Maćkiem o meczu piłki nożnej, a z Sonią o uczesaniu jakiejś gwiazdy
na rozdaniu Złotych Globów. Wszystkich zdziwił ten nagły wybuch, bo
ona tego nie powiedziała-ona to wykrzyczała. Dagmara momentalnie się
od niej odsunęła. Wszystkie dziewczyny zaczęły się zastanawiać nad
tą kolosalną zmianą u Magdy. Ona nigdy na nikogo nie krzyknęła, nawet
jeśli miała zły dzień, to nie krzyczała, ba-ona nawet nie podnosiła
głosu. Zgodnie stwierdziłyśmy, że ta cała Karolina ma zły wpływ na
naszą Magdę. Postanowiłyśmy pogadać z nową. Karolina okazała się bardzo
miła, zapraszała do siebie na dłuższą pogawędkę itp. Jedno mnie zastanawiało:
jak ona mogła się tak szybko urządzić? Przecież podobno przyjechała
z okolic Terespolu. To niemal nie w ludzkiej mocy, chyba że pracowali
cały dzień, całą noc i jeszcze cały dzisiejszy dzień bez dłuższych
przerw. Dlatego postanowiłam odwiedzić Karolinę-dziś po lekcjach.
Gdy zapytałam ją czy mogę wpaść do niej po szkole, była zachwycona.
Zapytałam, czy nie sprzątają, czy nie układają jeszcze czegoś, ale
Karolina odpowiedziała mi, że już dawno uporządkowali i odkurzyli.
Jeszcze bardziej mnie to zaintrygowało, na szczęście dzisiaj kończyliśmy
szybko, więc nie miałam zbyt dużo czasu na zastanawianie się. Przyszłam
do Karoliny i co zastałam? Piękny, ogromny salon, łazienkę jak moja
sypialnia i pokój Karoliny jak moje dwie łazienki i kuchnia. Opisałam
tylko te trzy pomieszczenia, bo tylko je mi pokazano. Kiedy zapytałam,
jak oni to zrobili w tym mieszkaniu (mieszkali w niewiele większym
bloku niż ja), mama Karoliny powiedziała, że tak umie zagospodarować
pokoje, że same sprawiają wrażenie większych niż są w rzeczywistości.
Rozmawiałam z Karoliną długo i okazało się, że meble i sprzęt AGD
i RTV wnosili i ustawiali im pomocnicy, a instalacje były już założone.
Nie chciałam w to wierzyć, ale nie umiałam w racjonalny sposób tego
wytłumaczyć. Wróciłam do domu niepocieszona, ponieważ miałam nadzieję
rozszyfrować Karolinę i jej sekrety. Byłam pewna, że ona coś ukrywa.
Nie myliłam się. Następnego dnia w szkole Karolina opowiedziała wszystkim
prócz Magdy o tym, że ma nową przyjaciółkę. Jak się okazało, ja nią
jestem. Zdziwiło mnie to strasznie i oczywiście zażądałam od "mojej
nowej przyjaciółki" wyjaśnień. Kiedy to powiedziałam, Karolina wybuchła
rzewnym płaczem. Zaczęła mi się żalić, że ona chciała dobrze, że Magda
jest okropna, że gdy do niej przyszłam, to spodobałam się jej i że
byłam tak miła i koleżeńska itp. Zrobiło mi się jej ogromnie żal i
właśnie w momencie, gdy chciałam przytulić się do Karoliny, do klasy
weszła Magda. "Moja przyjaciółka" spojrzała na nią i puściła oczko.
Zauważyłam to i odepchnęłam ze wstrętem Karolinę. Ja naprawdę zaczynałam
ją lubić, a tu nagle taka scena. Rozgniewałam się strasznie na obie.
Wygarnęłam im, że są podłymi oszustkami, że knują jak jakaś mafia
itp. Miałam dość przygód z tymi dwoma "przyjaciółkami od siedmiu boleści".
Co dwa tygodnie, mniej więcej, powtarzały się podobne sytuacje. Oczywiście
przyjaciółki stosowały co raz to nowszą taktykę- jak nabrać kolejną
dziewczynę na ich tanie sztuczki. Po pewnym czasie Magda poznała chłopaka
z równoległej klasy- Darka. Oboje spędzali ze sobą coraz więcej czasu
i Karolina wyraźnie była zazdrosna. Pewnego razu usłyszałam, jak mówiła
do jakiejś dziewczyny z klasy Darka, że odzyska Magdę na wszelką cenę.
Ta cena była faktycznie wysoka. Któregoś dnia Magda przyszła do szkoły
z nosem w jakiejś starej, grubej, zniszczonej książce. Gdy "książkomanka"
przechodziła obok mnie, szybko odczytałam tytuł wygrawerowany złotymi
literami na okładce: "Gwiezdna podróż". Chociaż próbowałam, nie mogłam
odczytać autora książki. Kiedy Magda musiała odstawić książkę, aby
zdjąć kurtkę, spytałam o pochodzenie "Gwiezdnej podróży". Koleżanka
odpowiedziała: "Pożyczyła mi ją Karolina. Ta książka była podobno
przekazywana w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Jestem bardzo
dumna, że mogę ją przeczytać. Żebyś widziała minę Darka, kiedy przyszłam
na spotkanie z nim z tym tomiskiem!". Byłam bardzo ciekawa, co zawiera
ta książka, i dlaczego ona tak wciągnęła moją koleżankę. Magda bardzo
lubiła czytać, ale nigdy nie przyszła z książką do szkoły. Brała wybrane
pozycje na wycieczki, nawet te jednodniowe, owszem, ale do szkoły-nigdy.
Zaintrygowało mnie to bardzo, ale bałam się poprosić o zajrzenie do
środka. Następnego dnia Magda nie przyszła do szkoły, tak było do
końca tygodnia. Nauczyciele zaczęli poważnie niepokoić się o nią.
Magda nigdy nie opuściła więcej niż dwa dni pod rząd. Nie powiem,
my też się o nią martwiliśmy. Cóż, prawda, że nas tak okropnie traktowała,
ale to była w końcu nasza koleżanka. Karolina była tłumnie oblegana
przez wszystkich znajomych Magdy. Ona jednak, jak gdyby nigdy nic
odpowiadała, że nie wie, co dzieje się z jej przyjaciółką. Jednak
po wywiadówce wszystko się wyjaśniło. Rodzice Magdy przyszli na nią
i wszystko wyjaśnili. Okazało się, że Magda zniknęła, rozpłynęła się
w powietrzu, ulotniła się. Jej mama powiedziała, że jej córka poszła
do pokoju po obiedzie, bo chciała doczytać książkę, którą pożyczyła
jej Karolinka i kiedy ona chciała zanieść jej jabłko, już jej nie
było. Spytałam o książkę, czy może była otwarta na jakimś rozdziale,
czy coś. Pani odpowiedziała mi, że owszem, ten rozdział nazywał się
"Rozpoczęta wędrówka, tułanie się po bezkresnych polach gwiazd". Bardzo
mnie ten tytuł szokował i dopiero po chwili zaczęłam kojarzyć fakty.
Karolina zamknęła Magdę w tej książce. Tytuł na to wyraźnie wskazywał.
"Tułanie się...." to znaczy, że Magda zostanie tam już na zawsze.
Kilka tygodni później Karolina i jej rodzina znów się wyprowadzili.
Teraz Karolina ma swoją przyjaciółkę na zawsze, zaklętą w książce.
Tylko czy naprawdę się opłacało...?
Ania