|
Był 15 lipca. Wstałam jak zawsze około 8.00.
Niczego się nie spodziewając. Ale gdy mój tata wrócił z pracy
i ogłosił, że jedziemy na wakacje nad morze. Byłam bardzo szczęśliwa,
wakacje miałam spędzić w domu . Następnego tygodnia pojechaliśmy.
A tak wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Pewnego popołudnia
poszłam na plażę i zauważyłam bardzo dziwną kobietę. Była ubrana
na czarno, miała jakieś dziwne buty. Gdy się obróciła zauważyłam
w jej oczach smutek i żal.Trochę się jej przestraszyłam, bo nikogo
nie było. Zdziwiłam się gdy zawołała mnie, nie wiedziałam co zrobić
ale po dłuższym zastanowieniu poszłam, bo przecież ona nie mogła
mi nic zrobić złego. Powiedziała tylko jedno zdanie: "Życie jest
krótkie a ja je zmarnowałam" Wtedy odezwałam się i zaczęłam z
nią rozmawiać .Okazało się, że od 15 lat mieszka sama bo rozwiodła
się z mężem.Opowiadała mi całe swoje życie, które nie było za
ciekawe.A ja słuchałam jej z zaciekawieniem.Potem dała mi jakąś
kartkę i kazała żebym przeczytała ją jutro o tej samej godzinie
co mi ją dała.Usłyszałam głos mojego wołającego mnie taty, wiec
pospieszyłam do domu.Następnego dnia nie umiałam się doczekać
kiedy nadejdzie ta godzina byłam bardzo ciekawa co tam jest napisane.Wreszcie
nadeszła upragniona pora.Od razu otwarłam kopertę gdzie była kartka
a tam napisane:Nie zmarnuj swojego życia tak jak ja go zmarnowałam
i zawsze uważaj na fałszywych ludzi"Te słowa dały mi trochę do
myślenia.To byłą bardzo dziwna osoba.Następnego dnia usłyszałam,że
ta kobita zmarła w dziwnych okolicznościach.Nadal nie wiem kto
to był a co ona miała mi do przekazania.
|