Wakacyjna przygoda Jagienki

neomi5@wp.pl

Wracali¶my z miasta Rodos (mieszkali¶my w Pewkos), podjechali¶my do jakiego¶ sklepu, gdzie mama mi i Markowi kupiła lody no i jakom¶ wodę, weszli¶my do samochodu, i mama chciała zprawdzić godzine - a co sie okazuje... nie ma komórki! Marek grzał set± do Rodos, mama wrzeszczala, a ja... jadłam lody! Pojechali¶my na parking gdzie mamie wypadła apteczka czy co¶ takiego, bo my¶lała, że komórka jej też przy tym wypadła, ale jej nie bylo. Poszli¶my do sklepu z zegarkami i mama mi kupiła zegarek, żeby było wiadomo ktora godzina jest. Mama mi przedtem jeszcze kupiła słonika ale to przed zdarzeniem jescze. Dobra - wracali¶my do hotelu, ale jeszcze się gdzie¶ zatrzymali¶my, żeby jeszzcze raz poszukać. Gdzie¶ w schowku byla puste opakowanie od wody a za ni±... komórka! Komórkę oczywi¶cie znalazł Marek a nie ja! Zawsze mam żal do siebie, że to kto¶ inny znalazł to co¶ a nie ja! Bo ja siedziałam z tyłu i wogule! Ale przecież dzięki mnie też się znalazła komórka, bo chciałam słonika! I to wła¶ciwie wszystko przeze mnie bo ja chcialam slonika i mama wyciagala portometke i wypadla jej apteczka i my¶lała ze komórka też